-Ja już chyba pójdę do domu.- powiedziałam i zaczęłam zbierać swoje teksty.
-Z chęcią cię odprowadzę.-powiedział i się szeroko się uśmiechnął.
Zeszliśmy na dół.
-Proszę to twój płaszcz. -podał mi go szarmancko , jakby wiedział,że chcę po niego sięgnąć.
-Dziękuję.-wzięłam go i wyszliśmy z domu. Droga do domu była dłuuga. Połowę drogi spędziliśmy w milczeniu.
-A więc. Od jak dawna tu mieszkasz ? -Zapytał się.
-Mieszkam tu od urodzenia. A ty gdzie kiedyś mieszkałeś ?- zapytałam blondyna,a on dziwnie się na mnie spojrzał.
-Ja mieszkałem przedtem w Londynie.-powiedział zamyślony i potem nie powiedział ani słowa.
Gdy doszliśmy do domu zadzwoniłam do drzwi i odwróciłam się, bo chciałam mu podziękować, a jego już nie było. Byłam padnięta. Ledwo co się położyłam do łóżka. Obudziłam się 20 minut przed lekcjami. W mgnieniu oka się wyszykowałam. Gdy spojrzałam na zegarek została mi jeszcze godzina. Byłam zdziwiona. Może się przewidziałam ? Sama tego nie wiedziałam .Opowiedziałam o tym w szkole mojej przyjaciółce Lenie.
-A może to czary ? -zaśmiała się i poszłyśmy na kolejne lekcje. Po lekcjach poszłam z Leną do domu.
Oglądałyśmy jakiś film miał chyba nazwę ,,Jeszcze Większe Dzieci 2''. Po filmie poszłam z Leną do sklepu po nasz ukochany popcorn maślany. Byłam już przy kasie i nagle za sobą usłyszałam znajomy mi głos.
- Cześć Samantha. - powiedział Jace.
Odwróciłam się, a nikogo za mną nie było. Czy ja wariuję ?! Wyszłyśmy ze sklepu .
Kolejnego dnia miałam znowu ćwiczyć z Jace'm w jego domu.
Poszłam do niego po obiedzie. Znowu otworzył mi on.
-Witaj ! Wejdź do środka.- zaprosił mnie blondyn.
-Czeeść. A gdzie twoi rodzice? - Zapytałam ze zdziwieniem.
-Musieli wyjechać.-powiedział stanowczo i zaprowadził mnie do ogrodu.
Gdy skończyliśmy ćwiczyć. Poszłam na dół. Stałam przy drzwiach i już się ubierałam.
-Chcesz zostać na kolację ? Zamówię pizzę.- podszedł do mnie i zapytał w ostatniej chwili. Zgodziłam się
z chęcią,bo chciałabym choć trochę go poznać. Zauważyłam w nim coś dziwnego. Wystawało mu coś z kieszeni. Gdy się spojrzałam od razu zasłonił swą kieszeń koszulą. Wyglądało to jak jakieś berło/patyk. Sama nie wiedziałam. Zaczynałam po woli wariować. Może to z przemęczenia. Nie byłam pewna. Blondyn odwiózł mnie skuterem do domu.
W Niedzielę wstałam bardzo wcześnie, by móc się wyszykować na plażę z Leną. Po godzinie byłyśmy już na plaży. Kąpałyśmy się , aż nagle fala dziwnie się uniosła i ominęła wszystkich ludzi. Myślałam, że to jakieś złudzenie optyczne, ale inni też to widzieli. Zaczynałam się bać. Co to ?