Szłam zamyślona i wpadłam na blondyna, który spojrzał na mnie irytująco.
-Patrz jak chodzisz ! - krzyknął i poszedł dalej. Podniosłam książki i poszłam po Lenę moją przyjaciółkę, która jako jedyna mnie rozumiała.
-O hej Samantha ! - rzuciła się na mnie.
-Cześć Lena. Co tam u ciebie? - zapytałam przyjaciółkę.
-A nuudyy. Mam dość tego monotonnego życia. Musimy tylko ciągle się uczyć i siedzieć w domach.- powiedziała zawiedziona przyjaciółka.
-Też mam tego dość, no ale cóż jeśli chcesz coś osiągnąć.- uświadomiłam Lenie i poszłyśmy do szkoły.
Pierwszą lekcją była Historia, którą prowadziła Pani Layla Ernigwood.
-Dzień dobry dzieci ! Dziś pouczymy się o czarodziejach i czarodziejkach. - powiedziała skacząc wokół biurka.
-Nuuuda. - Krzyknęły Perfetki z trzeciej ławki, w której zasiadała Molly, Nelly i Kelly. Myślały, że są idealne i wszystko umieją.
-Więc tak. Legenda głosi,że kiedyś istnieli czarodzieje i czarodziejki. Można było ich poznać po tym ,że mieli dziwne sny, w których mieli tak zwane ''wizje''. Zawsze nosili przy sobie różdżki i używali ich , niektórzy rozsądni inni jakby to były zabawki. - Opowiadała, a ja zamyślona myślałam nad tamtym blondynem.
-Drrrryyyyyńńńńńńń - zadzwonił dzwonek i cała klasa wybiegła z sali.
Kolejna była lekcja Matematyki z Dyrektorem Fredwardem Smuffem.
-Dzień dobry ! Dziś do waszej klasy dołączy nowy uczeń Jace...- mówił nauczyciel.
-Hermiswoth.-podpowiedział mu Blondyn.
-Usiądziesz zzzzzzzz Samanthą Parker.- wskazał mu miejsce i blondyn się przysiadł. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Był jakiś dziwny. Chodził w czarnej szacie i na każdej przerwie czytał książkę , której nikomu nie chciał pokazać. Nie powiem, ale bardzo mnie ciekawiło co w niej było. Gdy wychodziliśmy ze szkoły potknęłam się o kamień,ale nie upadłam na ziemię. Coś dziwnego podniosło mnie do góry, nie widziałam, żeby ktoś mi pomógł. Ciarki mi przeszły ze strachu. Opowiedziałam o tym Lenie i nie chciało jej się wierzyć, że coś takiego miało miejsce.
-Słuchaj Lenka. Mogę u ciebie dzisiaj nocować ? -Poprosiłam przyjaciółkę.
-Tak pewnie. Rodzice na pewno się zgodzą. W końcu jesteś jak rodzina.- przyjaciółka mnie przytuliła i plotkowałyśmy ,aż w końcu poruszyłam temat o blondynie.
-Wiesz dzisiaj rano przed przyjściem po ciebie wpadłam na tego blondyna i było widać ,że był na mnie zły,
a w szkole uśmiechał się jak gdyby nic. On jest jakiś dziwny. Nosi szatę i nie chce nikomu pokazać co piszę, lub czego się uczy.-nawijałam Lenie.
-Może to tylko pozory ? Może jest normalny.- mówiła i patrzała na mnie.
Gdy poszłam się umyć zauważyłam jakąś twarz w lustrze. Szybko przepłukałam twarz wodą. To było na pewno tylko złudzenie optyczne. Wyszłam z łazienki i położyłyśmy się z Leną spać.
-Lena śpisz ? - zapytałam. Przyjaciółka zasnęła w mgnieniu oka. Myślałam nad tym co mówiła Pani Layla.
Później zaczęłam też rozmyślać nad tym blondynem. Gdy zasnęłam miałam dziwny sen: Szłam przez las , aż nagle skądś wziął się Jace,a po nim wielki potwór. Jace zabił go czarem, a potem odwiózł mnie na miotle do domu. Obudziłam się i przetarłam oczy na wszelki wypadek.
-Ufff to był tylko sen.- Otrząsnęłam się i poszłam dalej spać Lena zbudziła mnie głośnym graniem na gitarze.
-Pobudka śpioszku ! Miałaś twardy sen. Pierwszy raz tak długo spałaś. - zaśmiała się Lena.
-Która godzina ? - zapytałam na pół śpiąca.
-Jest dokładnie 12.00.- odpowiedziała i zwaliła mnie z łóżka. Poszłam do łazienki by się uporządkować.
Była sobota, ale miałam swoje plany. O 16.30 poszłam na koło teatralne, które odbywało się w Teatrze
Smiles. Nauczyciel rozdawał treść naszego kolejnego przedstawienia , aż nagle przyszedł On.
-Przepraszam za spóźnienie.- powiedział podenerwowany blondyn.
-Nic się nie stało Jace. Zaraz przydzielę każdemu rolę- opowiadał Pan Leonard Grant.
-Główną rolę Króla Midasa zagra Jace , a główną rolę Królowej Katherine zagra Samantha. Wszyscy jutro przychodzicie na 12 i będziemy ćwiczyć. Opowiem wam jak macie mniej więcej to zagrać. - Powiedział Pan Leonard , a ja skamieniałam. Jace podszedł do mnie i uśmiechnął się szeroko.
-No Królowo Katherine. To umówimy się dzisiaj na ćwiczenie ? -Zapytał.
-Dobrze. A o której i u kogo ? - odpowiedziałam.
-O 18 u mnie. Mieszkam na Wester Places 1/56.- powiedział i odszedł. Wspaniale. Akurat ja musiałam trafić na tę rolę ?! Pobiegłam szybko do domu by trochę jeszcze sama przećwiczyć swój tekst. Zbliżała się 17.30, więc wyszłam z domu. Nie mogłam znaleźć tej ulicy.
-Ej może się odwróć ? - powiedział znajomy mi głos i pokazał tabliczkę z napisem Ulica Wester Places 1/56.
-Przepraszam nie zauważyłam.- zawstydzona weszłam z nim do jego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz